stowarzyszenie badań kamiennych kręgów

Głos wołającego na puszczy

Kręgi kamienne, czy megality, które są poustawiane na naszym terenie tworzą sieć energetyczną. Krąg kamienny składa się z kamienia centralnego i poustawianych wkoło niego mniejszych kamieni w równej odległości - jak godziny na cyferblacie zegarka. W zespołach (kilka kręgów obok siebie) pełnią funkcję przede wszystkim baterii energetycznych. Tam, gdzie nie ma kręgów (te w Polsce występują na terenach Pomorza - najbardziej znane w Odrach, Wisiorach, Grzybnicy), rolę przekaźnika energii spełniają megality, głazy, kamienie. Jaką pełnią funkcję oprócz przesyłania energii? Wiadomo, że pomiędzy głazami (i nie tylko nimi) istnieje wymiana informacji (patrz: K. Bzowski "Siły Ziemi - tu i teraz" str. 163) - na falach radiowych, mogą też pełnić funkcje portali-stosów energetycznych (str. 68 tej książki) i inne. W tej sieci energetycznej żyjemy my, ludzie i mamy pełne prawo z niej korzystać. Ale czy to nam się udaje?

Współczesny człowiek nie jest przyzwyczajony do widzenia energii, bo jest ona o wiele za szybka w stosunku do możliwości odbioru jego oka. Ale to nie znaczy, że nie można tej energii widzieć. Ba, przecież dobrzy bioterapeuci, jeśli nie widzą, to na pewno potrafią wyczuć energię biopola klienta. Zresztą każdy (lub prawie każdy) może się tego nauczyć na własnym przykładzie.

Wielokrotnie oglądałem reakcję energetyczną, gdy podchodził do głazu, megalitu człowiek. Aura człowieka (jego biopole), jest na ogół zagęszczoną energią i - co tu ukrywać - w swojej objętości o wiele wolniejszą, o niższych wibracjach i prawie zawsze jakby zabrudzoną, 'zamleczoną'. Natomiast energia wokół kamieni jest zawsze z charakterystycznym dla niego kolorem, ale krystalicznie czystym. Najczęściej obserwowanymi kolorami indywidualnymi megalitów to: żółty, zielony, niebieski.

Natomiast inaczej jest w kręgach, czy w miejscach o dużym zgromadzeniu skał, czy głazów (np. Tatry). Tam kolorystyka energii, a także ich czystość (poziom wibracji) zależy od pory dnia, roku, pogody (wilgotność) i innych warunków. W takich szczególnych miejscach oddziaływanie poszczególnymi kolorami jest wręcz uzależnione od koloru pasma pomiędzy parami głazów, a także od … koloru dominującego aury człowieka (i … jego potrzeb!), który wszedł w takie pasmo, czy relacje człowiek, głaz.

Obserwując wzajemne reakcje aury człowieka i megalitu należy podkreślić, że megalit działa jak bardzo delikatny lekarz. Początkowo ściąga z biopola człowieka energie spowolniałe, energie zabrudzeń i to zawsze było dla mnie fascynujące. Widać było zawsze most łączący człowieka z głazem. Po kilku minutach pobytu osoby przy takim głazie aura człowieka stawała się czystsza, mniej widzialna, bo pozbawiona energii o niższych wibracjach. Jednocześnie widać było coś w rodzaju łuku energii, przekazywanej człowiekowi - nasuwała mi się analogia sklepu - za towar od głazu (czystą energię) szły od człowieka (brudne) pieniądze.
Miał rację Kazimierz Bzowski, gdy podkreślał, że na energię trzeba patrzyć "przestrzennie", że każda aura (biopole) człowieka to swoistego rodzaju hologram. Obserwując relacje "mostu energetycznego" głaz-człowiek widziałem, jak osoba z niebieską aurą otrzymywała (bardziej trafne określenie: odbierała) od głazu kolor uzupełniający (do białego) - czyli żółty. Niestety, te relacje, jak to zaobserwowałem, dotyczą zewnętrznej części biopola człowieka (do części eterycznej włącznie), bo już te energie "zakotwiczone" w człowieku, mocno związane z poziomem emocjonalnym, pozostawały na ogół bez zmian. W myśl zasady typowego klienta: myślcie (mówcie), co chcecie, a ja i tak swoje wiem. Wykonując biomasaże i 'wchodząc' w strukturę wewnętrzną aury wielokrotnie potykałem się o zapory emocjonalne, wręcz blokady trudne do przełamania nawet w trakcie takiej, swoistego rodzaju operacji energetycznej (tak działają uzdrowiciele filipińscy). Oczywiście wprowadzenie klienta w stan głębokiej relaksacji zawsze pomagało, ale nigdy nie wyręczało - stąd np. efekty pracy bioterapeuty zawsze współzależały nie tyle z chęci samego klienta do uzdrowienia, co z jego poradzeniem sobie z własnymi blokadami emocjonalnymi, tkwiącymi głęboko w podświadomości.

Pisząc skrótowo o relacjach człowiek-głaz warto podkreślić, że istotnym jest wprowadzenie same-go siebie w stan relaksacji (efekty takiego kontaktu będą na pewno lepsze im głębsza relaksacja), ale także pozbycie się na ogół natrętnych myśli o swoich problemach życia codziennego. Pisząc o tych relacjach podkreślam i to, jak daleko w swoim podejściu do siebie odeszliśmy od Natury. Stan na-szych ciał energetycznych, ściśle związany ze stanami emocjonalnymi (codzienny pośpiech), dawno spowodował oderwanie od możliwości regeneracji sił w naturalny sposób i stąd tak wiele mówi się o wampiryzmie energetycznym innych - napadanie na podwładnych, czy innych członków rodziny stało się jakby chlebem powszednim biznesmenów: biznesmenów nie tylko materialnych, ale i energetycznych. I gdzie oni są teraz, gdy otrzymujemy coraz większe dawki energii z zewnątrz? Dla takich agresywnych osób problem nie istnieje, bo myślą, że go nie ma, bo nie ma takich (a jednak są!) którzy 'widzą' ich stan emocjonalny; ba, nie zwracają uwagi na to, że ich stan emocjonalny prawie każdy wyczuwa na odległość i stara się unikać bezpośredniego kontaktu…

Niedawno był dla nas czas, gdy Ziemia wręcz świeciła (owoc pracy jednego Człowieka). Był czas, gdy padł głos i to w TV, że bez polityków życie też się toczy. Gdy dzwon Zygmunta bił codziennie z początkiem kwietnia roku ubiegłego obserwowałem wraz z czystym dźwiękiem różowe kręgi energii, rozchodzące się na wszystkie strony… kto z nich skorzystał? Na pewno nie ci, którzy zamknęli się w swoich materialnych problemach i 'sprawach do załatwienia'… Można i tak, medycyna akademicka służy wieloma lekami, które na krótko poprawią stan zdrowia, ba, wytnie chory organ i życie, ponoć dla nich tak cenne, przedłuży się o jakiś czas. Ale poziom emocjonalny osób znerwicowanych powoli przekracza stan graniczny. Jeśli do tego dodać naturalny wzrost wibracji energii, otrzymywanej przez nas spoza Ziemi, wraz z coraz szybszym zbliżaniem się do przesilenia energetycznego (zapowiadane-go na koniec 2012 r), to granica wytrzymałości dla takich znerwicowanych osób coraz szybciej i coraz bardziej się przybliża… a że nie umiemy radzić sobie ze stresem, więc nadchodzi powoli kres takiego stylu życia: nerwowości i niepewności, rządzenia na siłę innymi ludźmi, rządzenia, które polega na okradaniu innych, coraz bardziej i więcej… czyż można się dziwić, że procent zubożenia społeczeństwa rośnie lawinowo?

A megality, kręgi kamienne, miejsca mocy służą każdemu, kto chce chociaż w części wyzwolić się od okowów życia codziennego. Ale od siebie też wiele trzeba dać, wręcz coraz więcej. I nie ma co się dziwić, że coraz więcej osób ma dość takiego stylu życia - stylu od czasów babilońskich narzuconego przez dążących do władzy i materialnego bogactwa - ale czy najedzony zrozumie głodnego? Czy kamienie ustawione przed tysiącami lat, czy wręcz żywe kamienie (ezoterycy rozwinięci duchowo) przebiją się do świadomości ogółu?

Kraków, 04-03-2006 Tomasz St. Gregorczyk


 

aktualne fazy księżyca aktualności co się dzieje na naszej gwieźdźie
stat4u