stowarzyszenie badań kamiennych kręgów

Kręgi i stele kamienne, kurhany

Kamienie znajdują się u północno-zachodniego końca Jez. Długiego – podobno zmarłych przywożono tu onegdaj łodziami z osady na drugim końcu jeziora. Wchodząc szlakiem od wsi Węsiory, napotykamy najpierw, na zalesionym wyniesieniu, dwa średniej wielkości kurhany zwieńczone menhirami o dość uderzających kształtach. tuż za nimi jawi się najbardziej uderzający z kręgów – płaski, z trzema kamieniami w środku, dobrze zachowany. Tu zdaję się być ośrodek energetyczny całego miejsca (przynajmniej na pierwszy rzut oka). Za kręgiem szlak prowadzi między kilkoma niewielkimi, acz wyrazistymi, kurhanami, choć warto też zboczyć w prawo, do kurhanu w połowie obłożonego kamieniami i niedużego kręgu ze sporym kamieniem centralnym, który ma w sobie coś z torsu ... Tymczasem, wróciwszy na szlak, trafiamy wkrótce na rzecz niezwykłą (którą wzbraniam się tu właściwie opisywać, nie chcąc pozbawiać Czytelnika zaskoczenia, które było moim udziałem): na skraju wyniesienia, opadającego stromo do poziomu jeziora, zbudowano coś, co w pierwszej chwili zdać się może pozostałością po rozgrzebanym dużym kamiennym kurhanie. Konstrukcja składa się w istocie z dwóch współśrodkowych kamiennych krawężników w kształcie okręgu, tworzących jakby kamienny chodnik, wewnątrz którego znajduje się rumowisko z kamieni nieznacznie tylko wystających ponad poziom „chodnika” – najwyraźniej wypełniono nimi wyrobiony wcześniej dół. W miejscu najdalszym od jeziora „chodnik” przerwany jest niewielkim kurhanem, ze środkiem starannie umieszczonym w połowie szerokości chodnika. Budowniczym musiało zależeć by budowla znajdowała się na samej skarpie wyniesienia, skoro musieli specjalnie umocnić zewnętrzny „krawężnik” by zabezpieczyć go przed osunięciem. Rzecz jeszcze bardziej niewiarygodna: jeden z leżących luzem w rumowisku kamieni ma wyraźny kształt pękniętej masywnej misy! Po zejściu z wyniesienia trafiamy na dwa spore kurhany o bardzo łagodnym, kojącym kształcie, a nieco w prawo jest kolejny duży krą kamienny, zamaskowany trochę przez drzewa. Na dwóch z jego dość masywnych kamieni obwodowych widać zatarte, ale wciąż całkiem wyraźne znaki, a na trzecim naturalne chyba spękania i żyły układają się w widoczny z pewnego oddalenia, koślawy, ale nieomylny łaciński krzyż! Dalej w prawo, na stoku wzniesienia, warto zobaczyć rozkopany kurhan z postawionymi w centrum kamieniami.

Węsiory są miejscem o niezrównanej magii i atmosferze. Rozmieszczenie i wygląd kamieni są urozmaicone, a wiele z nich ma wybitny wygląd i/lub kompozycję z sąsiednimi kamieniami i otaczającą przyrodą. Do tego jeszcze te tajemnice ...

Cmentarzysko leży na zielonym szlaku (tj. Szlaku Kręgów Kamiennych) więc łatwo trafić ze wsi, gdzie jest też drogowskaz przy szosie (k. przystanku PKS w kierunku Trójmiasta).

31.8.98

Moja fascynacja Węsiorami i jego tajemniczym obiektem nie skończyła się na tym. Zaintrygowany tym co zobaczyłem, zajrzałem do sprawozdania z wykopalisk. W monografii z 1966 r. obiekt opisany jako dwa kurhany, nr 16 i 12 (i nie spotkałem się z korektą tego opisu w późniejszych pracach), co mocno mnie rozczarowało swoją prozaicznością. Cóż, to co wziąłem za tajemnicze rumowisko kamienne otoczone chodnikiem, dla archeologów prowadzących wykopaliska było po prostu kamiennym brukiem pod kurhanem ... Ale w miarę jak zagłębiałem się w opis badań tej części cmentarzyska (bardzo zresztą ciekawy jak na polską literaturę naukową), zaczęły powracać wątpliwości. Okazało się na przykład, że w czasie II wojny światowej były w tym miejscu okopy, bodajże Waffen SS, z gniazdem karabinu maszynowego (rzeczywiście, świetna lokalizacja!), co spowodowało częściowe naruszenie obiektu od strony skarpy, zapewne nie tylko w postaci rowu, ale także nasypu ziemi z wykopu. Jest to szczególnie interesujące wobec tego, że początkowo archeolodzy uznali, że są w tym miejscu pozostałości kilku mniejszych kurhanów. Wynika stąd, że nie mogło być w chwili rozpoczęcia wykopalisk wyraźnego zarysu jednego dużego kurhanu z drugim na obrzeżu! A przecież zarys taki zdaje się występuje, nawet w mocno zniszczonych kurhanach. Zapewne widoczny był zarys małego kurhanu na obrzeżu obiektu i może jakieś pozostałości po wykopach z czasów wojny, które wzięto za resztki kolejnych kurhanów? (Byłoby to o tyle naturalne, że średnica rzekomego kurhanu nr 16 jest znacznie większa niż sąsiednich, niewielkich kurhanów.) Skoro już raz założono, że są tam kurhany, po odsłonięciu „chodnika” i „rumowiska” konsekwentnie skorygowano to założenie do jednego kurhanu. Najwyraźniej nie zachwiało takiej interpretacji stwierdzenie w środku obiektu dość głębokiego dołu wypełnionego kamieniami, ale zupełnie pozbawionego nie tylko kości, ale też jakichkolwiek innych śladów pochówku charakterystycznych dla kultury wielbarskiej, np. popiołu ze stosu ciałopalnego czy zapinek. Nie tylko więc brak było wyraźnego nasypu, ale też nic nie wskazuje, by obiekt był zbudowany jako grobowiec – znów powiało mi tajemnicą ... Pochówków owszem było kilka, ale bliżej krawędzi obiektu i pod kurhanem nr 12, co czyni brak grobu w dole centralnym tym bardziej znamiennym. Poza tym, obiekt wygląda jednak inaczej niż inne ze znanych mi bruków podkurhanowych w Polsce i innych krajach związanych z Gotami: żaden z nich nie ma tego charakterystycznego chodnika z krawężnikami. I jeszcze jedno na koniec: kurhan (nr 12) jedynie nieznacznie wystaje swym obwodem poza obwód „chodnika”. Gdyby więc „chodnik” nakryty był tak dużym kurhanem jak zdają się sugerować badacze, kurhan nr 12 byłby jedynie nieznacznym garbem na jednym z jego stoków – trudno sobie wyobrazić taką możliwość, a cmentarzysko w Węsiorach było chyba użytkowane na tyle krótko, że nie sposób założyć, kurhan nr 12 zbudowano dopiero gdy kurhan nr 16 uległ daleko posuniętej erozji albo został zniwelowany w późniejszym okresie.

Zagadka więc pozostaje – moim zdaniem – nie rozwiązana, tak jak lubię najbardziej. Jest ich zresztą więcej. Np. gdy dochodząc do rezerwatu skręcić w prawo w las boczną ścieżką (przed rozstajem polnych dróg), natknąć się można podobno po lewej na leżący kamień z tajemniczymi znakami. Nie daje mi też spokoju znak widoczny na zdjęciu poniżej: choć nie jest wykuty w charakterystyczny dla run skandynawskich sposób, kojarzy się ich znawcom z runą Thurisaz, związaną z olbrzymami, demonami, złem, chorobą, nienawiścią, przemocą i kobiecymi intrygami.


Ü J. Kmieciński i in.: Cmentarzysko kurhanowe ze starszego okresu rzymskiego w Węsiorach w pow. kartuskim, [w:] Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, t.12, 1966

Relacja Zenka

Zdarzenie miało miejsce wiosną 2001 roku, Zenek nie potrafił mi sprecyzować konkretnej daty, pamiętam że opowiadał mi to zdarzenie dwukrotnie bodajże w maju, ale jakoś uchodziło to mojej uwadze.
Zenek jak zwykle w sobotę i niedzielę bywa w swoim domu letniskowym w Węsiorach, blisko kamiennych kręgów, w zwyczaju Zenka są codzienne spacery do kręgów ze swoim owczarkiem kaukaskim. W ten wiosenny weekend rankiem udał się z psem do kręgów, gdy znalazł się w kręgach zaintrygowała go obecność trzech ptaków konkretnie kruków, które dziwnie się zachowywały spacerowały sobie po kurhanach i po kręgach intensywnie przy tym gaworząc po kruczemu, co zwróciło uwagę Zenka. Pies ochoczo ruszył w kierunku kruka stojącego na kurhanie blisko kręgu spotkań, kruk zignorował psa nie przerywając gaworzenia z pozostałymi krukami, pies natomiast nie podszedł bliżej ptaka jakby się czegoś obawiając. Ptaki nie obawiały się również Zenka, on natomiast odwiedził kręgi jeszcze dwukrotnie i kruki cały czas były w kręgach. Sytuacja powtórzyła się następnego dnia, nie mógł to być przypadek. Czyżby duchy kręgów obradowały? Czy kraczące kruki zwiastowały jakieś nieszczęście, czy coś pomyślnego? Może znacie wytłumaczenie? Może spotkaliście się z podobnym zdarzeniem, niekoniecznie w kręgach.

Opracował E.L. na podstawie relacji  Zenka H. 


 

aktualne fazy księżyca aktualności co się dzieje na naszej gwieźdźie
stat4u