stowarzyszenie badań kamiennych kręgów

Grzybnica

Kamienne Kręgi w Grzybnicy



Niedziela 12 sierpnia wigilia święta Diany, dwa dni później święto Żywieny. Przybyliśmy do kamiennych kręgów w Grzybnicy na zaproszenie przemiłej pani naczelnej redaktor "Wegeteriańskiego  Świata" Agnieszki Olędzkiej. Do kręgów przybyliśmy ok. godz. 11. podjechałem pod krąg, który nazwałem kręgiem wejściowym, lub powitalnym, bo to on nas właśnie przywitał.

Przywitał mnie bardzo subtelnym, wręcz muślinowym uczuciem mrowienia na całym ciele, było to nowe, aczkolwiek ciekawe uczucie, gdyż takowego doznałem po raz pierwszy.

Po odnalezieniu się z Agnieszką, oraz za jej przywołaniem resztą podopiecznych wegetarian, odbyła się ceremonia powitania, a następnie krótka konferencja, która rozpoczęła się w kręgu wejściowym, a zakończyła poza tym kręgiem, gdyż tak liczną grupą blokowaliśmy dostęp innym zwiedzającym.

Po krótkiej konferencji przeszliśmy do zwiedzania kręgów. Rozpoczęliśmy od kręgu wejściowego, muszę przyznać, że dla mnie było pierwsze spotkani z tymi kręgami. Pierwsze co uczyniłem to poprosiłem duchy opiekuńcze kręgów o przychylność i opiekę, co dało się odczuć poprzez delikatny przepływ energii, odczuwalny w postaci delikatnego mrowienia, bądź to na całym ciele lub na głowie, każdy odbierał to indywidualnie. Kolejnym etapem było wprawienie w ruch obrotowy energii występującej w kręgu. Wprawiona w ruch energia jednego kręgu powoduje ruch pozostałych kręgów, o ile operator wyda takie polecenie. Energie występujące w kamiennych kręgach są energiami inteligentnymi. Pomimo pochówków ludzkich szczątków które odnajdują archeolodzy, przy okazji z powodu nieznajomości zagadnienia znaczenia energetycznego kręgów, poniszczyli niektóre kręgi i kurhany, nie mówię tu tylko o kręgach w Grzybnicy, ale o całości zagadnienia. Jeżeli piszę o Grzybnicy to trzeba tu wspomnieć wielką postać związaną z tym miejscem, nieżyjącego już profesora archeologa i wielkiego miłośnika kręgów Grzybnickich, któremu leżało na sercu zachowanie tego miejsca dla następnych pokoleń, mowa tu o prof. Ryszardzie Wołągiewiczu, którego nigdy nie poznałem osobiście a do którego mam wielki szacunek jako osoby, jako naukowca, oraz śmiem przypuszczać, jako człowieka również odbierającego subtelność energii grzybnickiego miejsca mocy. Po lekturze książeczki wydanej przez Muzeum w Koszalinie p.t. Grzybnica “Kamienne Kręgi Gotów”. Zobaczyłem postać profesora Wołągiewicza nie jako postać fizyczną lecz jego postać duchową związaną z tym miejscem od momentu  powstania kręgów, oraz jego więź emocjonalną z tym miejscem, stąd wysuwam przypuszczenie, że  doskonale odbierał to miejsce i tak się o nie troszczył, myślę że doskonale czuł energię tego miejsca.

Idźmy dalej: krąg został wprawiony w ruch, następnie zrobiliśmy pomiary Wahadłem Uniwersalnym, czy krąg jest w polaryzacji pozytywnej czy negatywnej, oraz określenie koloru promieniowania tj.. częstotliwości jaką emituje w danej chwili określanej kolorem radiestezyjnym.

Krąg był w tzw. pozycji wyczekiwania na zmianę polaryzacji, czyli neutralny [mowa tu o kręgu wejściowym oczywiście]. Niestety ze względu na zaabsorbowanie moimi gośćmi wegetarianami przegapiłem rozpoznanie koloru kręgu i po prostu nie wiem jaki miał kolor krąg wejściowy.

Promieniowanie radioaktywne BETA było na poziomie tła lub zanikało, promieniowanie elektromagnetyczne kształtowało się na poziomie 0,1 Gaussa, temperatura mierzona elektronicznym termometrem dwusondowym wynosiła +18 st. C. zarówno w kręgu jak i poza nim, w momencie jak obstępowali nas ludzie temp. podnosiła się do wartości  + 19 st. C.

Trzeba przyznać że pogodę mieliśmy ładną i z przyjemnością chodziło się po tym wspaniałym miejscu.

Kolejnym kręgiem, który zwiedzaliśmy był krąg położony na lewo od kręgu wejściowego jest to duży krąg o ciekawie ułożonych kamieniach patrząc od steli środkowej w kierunku południowo- zachodnim. W tym też kierunku skierowane pionowe ramię krzyża ułożonego z darni porosłej wrzosem,

W środku linii przecinających się ramion krzyża, mrówki osadziły swoje mrowisko. Z tego centrum wypływała silna energia o kolorze Białym. Również z pionowego ramienia krzyża wypływa silny strumień energii w kierunku kamienia obwodowego, który jakby wzmacnia emisję wysyłając ją dalej w kierunku południowo-zachodnim około 5 st. kątowych na zachód. Energia płynąca z tego kręgu była bardzo silną emisją co też wyrażnie odczuwałem mrowieniem na całym ciele. Krąg miał polaryzację pozytywną emitując kolor BIAŁY. Przyrząd do pomiaru pól elektromagnetycznych wykazywał pole elektromagnetyczne wielkości 0,1 Gaussa, dozymetr wykazywał tło radioaktywne BETA wielkości 0,25, dało się również odczuć silny przepływ energii. Następnie cofnęliśmy się do kręgu wejsciowego, by udać się do kręgu na prawo od kręgu wejsciowego tam wewnątrz kręgu odbyła się pogadanka na temat energii w kręgu, nie robiłem już dalszych pomiarów  gdyż nie udawało mi się pogodzić prowadzenia wycieczki i robienia pomiarów. Następnie zwiedziliśmy dwa pomniejsze kręgi, energia w nich była pozytywna. Kolejnym kręgiem do którego się udaliśmy był krąg w zagłębieniu ,jakby obwałowany, okazało się że to krąg rytuałów, emanujący wspaniałą pozytywną wówczas energią, należy pamiętać że kręgi nie zawsze mają pozytywną energię, gdyż są w ciągłym ruchu.Ten ruch ma za zadanie oczyszczać z chaosu okolicę kręgów, ludzi i zwierzęta tam przybywające, oraz same siebie z brudów energetycznych. Zatem w momencie gdy tam byliśmy były pozytywne. W kręgu rytuałów złożyliśmy ofiarę w postaci kadzidełek oraz wody, soli i światła, wykonaliśmy też runę “spełniających życzeń” co spodobało się uczestnikom wycieczki. Następnie już sam udałem się do kręgu wręcz niepozornego wyglądajacego jak koło szprychowe ,ten krąg miał wybitnie negatywną energię ,obok tego kręgu w niewielkiej odległości znajduje się stela z chodnikiem, miejsce to było też negatywne, reagowało jak inteligentna istota. Reakcja to zmiana częstotliwości czyli koloru radiestezyjnego, z czerni poprzez szary do bieli, odniosłem wrażenie że coś mi przekazuje tylko ja nie rozumiałem jego języka, czułem wyrażnie przenikające mnie jego wibracje.

Niestety to był ostatni akcent mojego spotkania z kamiennymi kręgami w Grzybnicy, gdyż czas był nieubłagany, a program wycieczki prowadził nas jeszcze do Borkowa do potężnego megalitu.

Spotkałem się jeszcze choć bardzo krótko z Miłośnikami Kamiennych Kręgów z Koszalina-Rosnowa, szkoda że tak krótko, ale jakże cudownie, że się spotkaliśmy, odczuwam niedosyt.

Kolejnym etapem było Borkowo miejscowość ukryta gdzieś na końcu świata, mieliśmy kłopot ze znalezieniem jej ale w końcu się udało. Megality są tam imponujące, przepływ energii w kierunku wschód - zachód pozytywny przepływ w kierunku wschodnim, reakcja silna, główny głaz leżący ostrzem skierowany na wschód. Mam nadzieję że jeszcze tam wrócę w przyszłym  2002 roku, i odwiedzę moich kamiennych przyjaciół i tych żywych z Rosnowa, tęsknię za wami. Do zobaczenia
 
Opracował E.L.

Zajrzyjcie też na stronę

http://www.manowo.pl/
http://www.pomorzezachodnie.pl/opcja/164/news/6771.dhtml


 

aktualne fazy księżyca aktualności co się dzieje na naszej gwieźdźie
stat4u